Dzień dobry. Chciałam zgłosić nieprzygotowanie do biegu.

Każda świadoma biegaczka powinna przystąpić do swych pierwszych zawodów odpowiednio przygotowana. Jej start powinien być wynikiem wielomiesięcznych przygotowań oraz zdobytej wiedzy teoretycznej. Ważne jest także wcześniejsze wykonanie badań lekarskich. What?

Dziewczyny, znacie choćby jedną taką osobę, która do pierwszego startu w zawodach przygotowywała się niczym Walentina Tierieszkowa do pierwszego lotu w kosmos?

Zejdźmy na ziemię - w praktyce prawie każda z nas pobiegła pierwsze zawody na spontanie. W końcu jesteśmy tylko biegaczkami, za to… o kosmicznych ambicjach. Pobiegnę, zrobię to, mimo braku formy, dam radę, ale… zgłaszam nieprzygotowanie. Ok - to Twój pierwszy raz więc tym razem przymykamy oko i lecimy dalej.

 

 

Pierwsze zawody - pierwsza “randka” Sylwii w górach

Pierwsze zawody to trochę jak pierwsza randka z tą różnicą, że na pierwszą randkę szykujemy się często tygodniami (przynajmniej mentalnie), a na bieg ruszamy niemal z kanapy - bo kumpela namówiła, bo przecież trzeba zmienić swoje życie, bo pojawił się w okolicy i skoro inni dadzą radę to ja też. Nie ma nic złego w takim podejściu choć każdy trener pokiwa tu palcem srogo. A niech se kiwa - nasze błędy, nasze wspomnienia i nasze wnioski, które potem każda z nas wyciągnęła.

“5km bieg górski pełen spontan w chińskich adidasach "Bardzka piąteczka" trasa nie należy do najłatwiejszych, ale bieg odbywa się parę kilometrów od domu i tak chyba na 2tyg przed wpadliśmy spontanicznie, że pobiegniemy, bo razem raźniej i blisko itd, a ja nawet porządnych adidasów nie miałam tylko stare wydeptane człapaki. Zajęłam oczywiście zaszczytne ostatnie miejsce, ale ukończyłam, bo chcieć to móc i tak zaczęłam przygodę z bieganiem razem z moją ekipą z gór Bardzkich.” - napisała Sylwia Kodzis na grupie Kobiety w Biegu.

Prawda, że nierozsądne? A jednocześnie jakie piękne! Spontaniczny start w górach zakończony ostatnim miejscem, które wcale nie załamało naszej bohaterki, a jedynie zmobilizowało do tego by wziąć się za siebie. Jakie by miała wspomnienia gdyby z aptekarską dokładnością sumiennie realizowała wcześniej treningi przygotowawcze startując już jako solidna zawodniczka. Sylwia wystartowała jako nieopierzony kurczak i w kurzym stylu dotarła do mety chociaż po drodze prawie zniosła jajo z wysiłku. Takie historie smakują najlepiej.

 

6 lat na 5km

Nie oszukujmy się - na ogół gdy czytamy teksty mądrych głów o tym jak przygotować się do pierwszego startu w zawodach, jest już za późno, bo pierwszy start już dawno za nami. Pozostaje tylko poczytać, porównać i pośmiać się z samej siebie, nie żałując ani trochę swojego spontanicznego startu. Warto dodać, że częstym prowodyrem, a raczej szatańskim kusicielem w kwestii pierwszego startu są nasi... kochani partnerzy, którzy suszą nam głowę aby pobiec razem z nimi. No i cóż - skoro już kiedyś udało im się namówić nas na randkę, ślub czy choćby wspólne zamieszkanie, to dlaczego nie miałoby im się udać namówić na kilka wspólnych kilometrów? Nawet gdyby miało trwać to ponad 6 lat jak to miało miejsce w przypadku Kasi Kurzawińskiej-Jabłońskiej.

 

“Na partyzanta. W lipcu 2018 roku. Bydgoszcz - bieg na 5 km

"Bez przygotowania, bez rozgrzewki.. 31 minut!!!! Złapałam bakcyla"

"Mąż namawiał 6,5 roku... Nie chciałam. Samo przyszło... Chęć sprawdzenia się? Udowodnienia, że dam radę? Zapisałam się na zawody z mężem i... poszło i trwa.”  

Brzmi dość prozaicznie, prawda? To teraz dziewczyny - pomyślcie jak wiele pracy i wysiłku musiał włożyć mąż Kasi aby ją przekonać. Może nawet więcej niż wkładał w samo bieganie co doskonale pokazuje, że droga do pierwszego kroku w zawodach bywa baaardzo długa.

 

1,5km do szczęścia

Najważniejsze aby w tym wszystkim znaleźć jakiś balans. Nie jesteś przygotowana do biegu? Nie biegnij, potrenuj, ale jeśli byłaś wcześniej minimalnie aktywna, to może chociaż spróbuj przejść trasę szybkim marszem lub pokonaj truchtem. Nie bój się, że będziesz ostatnia - strach to wejść do ciemnej jaskini pełnej pająków, a nie wmieszać się w kolorowy tłum pozytywnych świrów. Nie musisz porywać się na poważne dystanse. Nasza koleżanka Ela Sokołowska z grupy Kobiety w Biegu jako debiut wybrała bieg na… 1,5km. I to był początek jej drogi, którą podąża do dziś. Można? Można, nawet zaczynając od bardzo małych kroków.   

 

Chęci ważniejsze od perfekcji

Tym tekstem chcemy zwrócić uwagę na dwie ważne sprawy. Jeśli jesteś już po debiucie w zawodach, zrobiłaś to na spontanie i jesteś i cała i zdrowa, to tylko się ciesz i zachowaj w serce wspaniałe wspomnienia. Niczego nie żałuj, nie myśl o tym, co mogłaś zrobić lepiej, bo to była tylko Twoja decyzja. A jeśli dopiero jesteś przed swoim debiutem? No cóż - na pewno dobrze jest się przygotować, ale nie popadajmy w paranoję - Twój pierwszy bieg powinien być przede wszystkim dobrą zabawą, a nie wysiłkiem narażającym Cię na przeciążenia i kontuzje. Stawaj więc śmiało na starcie, podnieś rękę i powiedz - zgłaszam nieprzygotowanie! A jako zadanie domowe - zacznij trenować regularnie.   

Udostępnij