Biegaczko - musisz przebiec maraton!

Biegaczko - musisz przebiec maraton! 

Maraton - słowo, które w środowisku biegowym od lat budzi niemałe emocje. Symbol wytrwałości, ambicji i spełnionych marzeń. Dla wielu cel sam w sobie, dla innych początek drogi wiodącej ku jeszcze dłuższym dystansom. 42195 - kompilacja cyfr, które dają szczęście, tylko czy aby na pewno pokonanie królewskiego dystansu to jedyna droga do tego aby poczuć się biegaczką szczęśliwą i spełnioną?

 

Przebiegłem 30 maratonów - jestem taki jak Wy

Dziś chciałbym Wam przedstawić zupełnie inny punkt widzenia. Nie, nie zamierzam deprecjonować tego dystansu - wręcz przeciwnie! Sam przebiegłem go kilkadziesiąt razy w swoim życiu, na kilku z nich udało mi się stanąć na podium i przyznam, że były to dla mnie naprawdę wyjątkowe chwile. A wiecie dlaczego w ogóle zacząłem je biegać? Bo o maratonie mówili wszyscy biegacze. Cały czas indoktrynowano mnie jaki ten dystans jest wspaniały, wyjątkowy i że tylko pokonanie 42,195km uczyni ze mnie prawdziwego biegacza. Posłuchałem, zacząłem to robić, ok - z perspektywy czasu nie żałuję, bo pewnie ominęłoby mnie wiele wspaniałych chwil do których często z przyjemnością wracam. Czy jednak maraton zmienił mnie w kogoś innego i spowodował, że stałem się lepszy? Nic podobnego! Od 15 lat moim największym biegowym sukcesem jest to... że po prostu biegam. Że mimo niepogody zakładam buty i biegnę przed siebie. Że wciąż się w tym realizuję i nawet gdy mi się bardzo nie chce - potrafię się przełamać i jednak na trening wyjść. I pewnie dlatego bardziej rozumiem satysfakcję jaką czerpie kobieta, która pomimo obowiązków matki, żony i natłoku pracy biega sobie po parku niż starego wyjadacza, który robi Koronę Maratonów i chwali się tym na lewo i prawo.

 

Twój sukces zaczyna się już po 1km.

Znacie to pewnie z autopsji. Czasami człowiek ma takie dni, że nie chce się nawet podejść do kuchni zrobić sobie herbatę, a co dopiero wyjść biegać. Wtedy właśnie przychodzi czas kiedy masz szansę odnieść swoje małe, ale jakże cenne zwycięstwo. Wyjść, przebiec kilka kilometrów i wrócić. Zrobiłaś coś dla siebie, swojego zdrowia i motywacji. Pokonałaś wewnętrznego lenia, który chciał Cię siłą zaciągnąć pod ciepły kocyk. Czujesz się fantastycznie i dumnie, ale następnego dnia słyszysz w pracy pytanie - a kiedy przebiegniesz maraton? I tutaj ta piękna historia zatacza koło - znowu wizja magicznego, królewskiego dystansu, którym nas zewsząd szczują. No przecież kiedyś musisz to zrobić, inaczej nie będziesz prawdziwą biegaczką!

 

Jeśli chcesz biegać, przebiegnij kilometr… Jeśli chcesz zmienić swoje życie, przebiegnij maraton” Serio?

Czasami odnoszę wrażenie, że dla niektórych biegaczy każdy dystans inny niż maraton jest po prostu gorszy. Media biegowe wciąż próbują nam wmówić, że każdy kto biega powinien choć raz w życiu pokonać królewski dystans. Powszechne stało się rozsyłanie maratońskich motywatorów, tekstów bądź też cytowanie (moim zdaniem bardzo nietrafionych) słów słynnego biegacza Emila Zatopka, który powiedział kiedyś: “Jeśli chcesz biegać, przebiegnij kilometr… Jeśli chcesz zmienić swoje życie, przebiegnij maraton.” Czyli co drogie Panie? To, że zaczęłyście biegać, robić coś dla siebie i przełamywać swoje słabości, to jeszcze nie jest żadna życiowa zmiana? Z całym szacunkiem dla historycznych wypowiedzi sportowych autorytetów, ale czasy się zmieniły i wiele z nich nie ma już pokrycia z obecnymi realiami.

 

5km to Twój maraton

Jestem trenerem, redaktorem biegowego portalu, a przede wszystkim biegaczem, który w swoim życiu przebiegł już ponad 40tys km i mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Nie musisz przebiec maratonu, ba - nawet gdybyś była moją zawodniczką nie namawiałbym Cię do tego - no chyba, że biegała byś już naprawdę sporo i widziałbym sens takiego startu . To nie jest jednak obowiązek ani jedyna droga do szczęścia - Ty już swoje pierwsze szczęśliwe kroki w bieganiu postawiłaś. Nawet jeśli aktualnym szczytem Twoich możliwości jest wytuptanie kilku kilometrów - ciesz się tym, bo to Twój mały sukces. W żadnym stopniu nie czuję się lepszy od tych, którzy biegają ode mnie mniej czy wolniej. Każdy dąży do celu swoją własną drogą - moja ma ponad 42km, Twoja może mieć 5. Tylko 5 i aż 5! Realizuj się w tym co robisz, jeśli czujesz, że możesz więcej - przebiegnij 10km, może półmaraton, a w przyszłości - kto wie. Pamiętaj jednak, że żadna kolejna pokonana przez Ciebie bariera nie uczyni z Ciebie kogoś kim jeszcze teraz nie jesteś. To tylko cyfry, którym ludzie zbyt ślepo ufają, a przecież nie biegamy po to aby pokazywać innym jak wielkie granice możemy pokonać - najważniejsze jest zdrowie, satysfakcja i czerpanie jak najwięcej przyjemności z każdego pokonanego kilometra. I tego Wam z całego serca życzę - abyście biegały zawsze z uśmiechem na ustach i aby wyznaczanie nowych celów nigdy nie odebrało Wam radości, której w życiu tak często nam brakuje. A jeśli marzy Ci się przebiegnięcie maratonu to przebiegnij 8 Biegów Kobiet, dotruchtaj 2,5km i masz zaliczony piękny maraton tyle, że na raty. Można? Można:) 

Udostępnij