5 moich przemyśleń o stanikach sportowych

Odkąd pamiętam byłam osobą aktywną, a z bieganiem polubiłam się dwie dekady temu i tak jest do dziś.  Początkowo kompletnie nie zwracałam uwagi w czym biegam, ważne że były spodnie od dresu, koszulka bawełniana i „adidasy”. Nie miałam świadomości, że bawełniane ciuchy chłoną wilgoć jak gąbka, co dawało się odczuć zarówno w chłodne jak i ciepłe dni. Przy upałach koszulka przyklejała się do pleców i klatki piersiowej tworząc ciężki, mokry pancerz, a w zimę dodatkowo wychładzała. Ale takie były czasy. 

Zachciało mi się rozwinąć biegowe skrzydła, dlatego zaczęłam startować w zawodach. Mój pierwszy zorganizowany bieg to był półmaraton górski w czeskim Zaclerzu jaki zafundowałam sobie  w swoje urodziny i ukończyłam zresztą z całkiem dobrym czasem. Dokopałam się do zdjęcia z tego dnia, jakie publikuje poniżej. 

Widać na nim, że jestem ubrana w koszulkę z decathlonu, spodenki z bawełny (dobrze je pamiętam, służyły mi też równocześnie do chodzenia po domu) i stanik typu push – up obowiązkowo z fiszbinami (też go dobrze pamiętam), który zresztą zrobił mi plamy z potu odbijając piersi na koszulce co widać na zamieszczonej fotce. 

 

  • 1. Jak mogłam biegać w push – up? 

Z czasem z moim sportowym strojem było już tylko lepiej. Bawełnę zamieniłam na przewiewne koszulki z poliestru i…założyłam swój pierwszy top sportowy, który…spowodował, co prawda że piersi w ogóle  nie było mi widać, no ale był i dawał poczucie bycia biegową profesjonalistką jak na tamten czas. 

 

  • 2. W topach a’la stanik nie mam wcale piersi.

Koleżanka brafitterka zwróciła mi uwagę, że topy kupione w sieciówkach mają ujednoliconą rozmiarówkę od XS do XL oraz że szyte są z rozciągliwych materiałów, trochę takich jak nasza guma z majtek.  Podkreśliła, że topy słabo podtrzymują biust i nie spełniają dobrze swojej roli czyli podtrzymywania i amortyzowania piersi podczas aktywności. Mój zachwyt więc nie trwał długo, bo trochę rozwaliła mi mój stanikowy światopogląd, ale szczerze pisząc wtedy nie do końca byłam przekonana do tego co mówiła. Pomyślałam, że skoro mam mały biust, to top mi wystarczy i kropka (podobnie jak niegdyś gacie i koszulka z bawełny). To zbędny wydatek i tak wówczas myślałam. Stanik sportowy, taki z prawdziwego zdarzenia, wpadł jednak w moje ręce od innej strony. Pewna firma zaproponowała mi przetestowanie stanika sportowego za olaboga chyba 200 zł (jak nie więcej, już nie pamiętam dokładnie). Pobiegłam w nim moim kolejnym półmaratonie (tylko dla kobiet), tym razem na pięknej Majorce, a potem na kolejnych zawodach.  

  • 3. Stanik sportowy okazał się super dla mojego biustu

I to był mój punkt zwrotny w mojej stanikowej karierze. Okazało się, że w tym staniku:

1. mam widoczne piersi, a nie jak w topie w którym miałam wrażenie, że jestem wcale ich już nie mam,
2. nie mam plam na koszulce od potu bo materiał świetnie odprowadzał wilgoć,
3. nic mi nie skacze (małe też skaczą),
4. nic mnie nie obciera,
5. dobrze się go ściąga, bo odpina jak zwykły stanik (kto kiedykolwiek ściągał spocony top, próbując przedrzeć się przez tułów, klatkę piersiową i głowę, wie o czym piszę).

  • 4. Dobry stanik sportowy, „oddycha” razem z Tobą

Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa. Że przez tyle lat, biegałam w zwykłych stanikach i szczerze łapię się za głowę! Zawsze miałam taki już po przejściach i zawsze czarny, obowiązkowo z fiszbinami aby lepiej podtrzymywał – tak sobie ubzdurałam, co dziś jest dla mnie czymś nie do pomyślenia.

  • 5. Dlaczego tyle lat biegałam bez stanika sportowego? 

Z perspektywy czasu jak to wspominam, to jest to śmiech przez łzy i wiesz co jest najlepsze? Że jak opowiadam o tym swoim biegowym koleżankom, to wiele z nich przechodziło podobną drogę do mojej z ciuchami do biegania. Umówmy się też, że nie było tego tyle w sklepach co obecnie (teraz to raczej pojawia się problem jaki wybrać!?).

Moje biegowe kompanki, chwalą sobie staniki sportowe (a mają dużo większe piersi niż ja, bo nawet do miseczki G) i deklarują, że dadzą stanikowego Nobla tej lub temu, kto uszył stanik, ale ten sportowy, który oddycha pełną piersią i podtrzymuje co potrzeba nadając nową jakość każdej aktywności. 

No i kolejna ważna sprawa, o której także kiedyś nie miałam zielonego pojęcia. 

Nasz biust zbudowany jest z delikatnej tkanki łącznej i więzadeł Coopera przyczepionych na obojczyku, co nadaje biustowi formę i kształt. Tak jak inne tkanki łączne w ciele, więzadła Coopera są podatne na zużycie i rozerwanie oraz tracą elastyczność z kilku naturalnych powodów: przez ciążę i karmienie, gwałtowne tycie i chudnięcie. Jeśli do tego wszystkiego dodamy bieganie bez stanika sportowego, to z założenia ta aktywność może wyrządzić Ci więcej szkód niż pożytku! Dlatego profesjonalny biustonosz sportowy to tak ważna część garderoby każdej biegaczki! Pytanie za 100 punktów – ha! Wiedziałaś to? 

Czy wiesz, że….

Specjaliści od kobiecej fizjonomii na wydziale sportu  w Uniwersytetu Portsmouth obliczyli, że podtrzymujący biustonosz sportowy amortyzuje drgania i ogranicza ruchy biustu o 74 proc., podczas gdy zwykły biustonosz jedynie o 38 proc.

Czy potrzebuję stanika sportowego jeśli mam mały biust?

Nie będę tu owijać w bawełnę, moją historię już poznałaś. Mam rozmiar 75B więc skromny. I wiesz co? Po założeniu stanika sportowego nie wyobrażam sobie już inaczej! Poza tym, jeśli masz mniejszy biust, nie myśl, że grawitacja na ciebie nie zadziała. Jesteśmy zbudowane podobnie i jak mantrę będę powtarzać, że każde więzadło traci z czasem elastyczność, a piersi to nie mięsień, który można wyćwiczyć.

Kolejna rzecz – higiena. Zdarza się, że do aktywności wciąż babki ubierają push – up i mniemam, że skala tego może być wciąż naprawdę duża. Raz, że taki stanik nie jest absolutnie amortyzacją i wsparciem w czasie biegania co już wiesz, to jeszcze rzecz tyczy się higieny. Gąbczaste, pożółkłe poduszki stanika „na co dzień” nie są dobrą wizytówką czyż nie? Co prawda, zawsze można wybrać czarny, jak ja przed kilkoma laty, no ale…;) 

Stanik sportowy pełni głównie funkcje:

  • minimalizuje wstrząsy,
  • chroni wiązadła Coopera przed rozciągnięciem,
  • odciąża kręgosłup, (szczególnie ważne przy dużych miseczkach),
  • ogranicza ruchy biustu na boki oraz w górę i w dół,
  • modeluje i nadaje kształt piersiom,
  • jest dużo bardziej higieniczny, dzięki czemu piersi znacznie mnie się pocą.

 Jak więc mawia stare przysłowie, lepiej późno niż wcale, albo kto się nie rozwija, ten się zwija, wszak przecież zawsze mogę biegać w bawełnianych gaciach czy stanikach z fiszbinami i koronką ;) Tylko po co, skoro można inaczej, lepiej i z korzyścią dla zdrowia? 

Udostępnij